„Chcę, żeby mój pies przestał budzić mnie o trzeciej nad ranem”.
„Jak zniechęcić psa do załatwiania się w jednym miejscu?”
„Jak nauczyć psa, żeby nie szczekał?”
„Ile czasu zajmuje nauczenie psa, żeby nie gryzł?”
„Co zrobić, żeby pies nie uciekał i zawsze wracał na zawołanie?”
Tego typu pytania, zadawane przez opiekunów, to codzienność w pracy zoopsychologa. Żyjemy
w kulturze zachodniej, co oznacza, że mamy tabletkę na wszystko. Ból głowy, bezsenność, ataki
paniki, a nawet strach przed lataniem mają swoje antidotum, które potrafi nas znieczulić i
sprawić, że nieznośne bodźce w momencie naszej niedyspozycji staną się choć odrobinę
bardziej przystępne. Żyjemy w ogromnym pośpiechu, dużo pracujemy, mamy sporadyczny
kontakt z naturą, nie potrafimy odpoczywać, jemy byle co w pośpiechu, pijemy litry kawy, w
przerwach robimy cokolwiek, aby tylko czymś zająć ręce, na przykład scrollujemy. Mamy
problem z byciem w jednym miejscu, z byciem w ciszy, z wykonywaniem powoli prostych,
codziennych czynności. Uważność to słowo z książek, ale nie wpisuje się w codzienność pełną
stresu, przesiąkniętą ogromem czynności i bodźców, które cudem mieszczą się w jednej dobie.
Tak żyjemy. A wraz z nami nasze psy.
Mam dla was małe wyzwanie na najbliższy tydzień. Załóż od jutra mały notes i zapisuj w nim
każde swoje odczucie w danej sytuacji. Pomyśl, jak się w niej czujesz? Jakie towarzyszą Ci
emocje? Jeśli masz migrenę, zastanów się, co się stało wcześniej? Jeśli odczuwasz napięcie w
karku, pomyśl, w którym momencie zdałeś sobie z tego sprawę? Jeśli nie możesz spokojnie
usiedzieć, zatrzymaj się na chwilę – co się dzieje w tobie? Jedziesz autem, stoisz w korku – czy
na pewno oddychasz? Czy może pośpiech i świadomość spóźnienia sprawiają, że
wstrzymujesz powietrze? Rób takie małe stopklatki. Będziesz zaskoczona/-ny, jak wiele się o
sobie dowiesz i jak bardzo możesz sobie pomóc poprzez zatrzymanie, uświadomienie sobie,
gdzie jesteś, po co, dlaczego.
To ostatnie pytanie jest najważniejsze. W zoopsychologii nie interesuje nas końcowe
zachowanie, które stanowi tak naprawdę wierzchołek góry lodowej. Nie zmieniamy
powierzchownych objawów. Nie przyklejamy na nie plasterka z wzorem w Minionki. Za to
pytamy: Dlaczego? To pytanie ma ogromną moc, ale niesie z sobą niebezpieczeństwo, że… się
dowiemy. A z uzyskaną wiedzą będziemy musieli coś zrobić: stawić jej czoło, zrozumieć, oswoić.
Pracując nad trudnymi zachowaniami u psów pracujemy najczęściej na dawnych traumach.
Otwieramy więc puszkę Pandory, przeglądamy, zastanawiamy się, oceniamy stopień zniszczeń.
Dzięki temu jesteśmy w stanie określić, co możemy zrobić dla psa już w tym momencie, a co
wymaga więcej czasu, uwagi, leczenia, być może zmian środowiskowych. Nasze zrozumienie
niesie z sobą ostateczny efekt zmiany zachowania, ale też obopólnego poczucia szczęścia i
odbudowanej więzi.
Czy teraz rozumiecie, dlaczego kiedy pies ciągnie na smyczy, a ktoś zakłada mu dławik, na
którym on naturalnie przestaje tak bardzo ciągnąć, nie ma sensu? Pozornie efekt zostaje
osiągnięty na jednej sesji zajęciowej, ale przydałoby się uczciwie powiedzieć, że nadal
zostajecie z tym problemem, który wyzwalał ciągnięcie. Za kilka dni, tygodni lub miesięcy
przekonacie się o tym, kiedy Wasz pies zacznie mieć „nagle” nowy problem, stanie się bardziej
nerwowy, lękliwy, będzie mniej na Was reagował lub poważnie zachoruje. Nic nie zastąpi
pytania „Dlaczego?”. Chęć zrozumienia, uważność na siebie i na psa, kontakt z własnym
ciałem, holistyczne podejście i analiza wszystkich sfer życia psa to może nie najprostsza i nie
najszybsza, ale za to najskuteczniejsza droga do uzyskania równowagi i zmiany trudnych
zachowań raz na zawsze.
Justyna Sikorska-Krupowicz – zoopsycholog
www.haudoyoudo.pl
https://www.facebook.com/haudoyoudo/
https://www.instagram.com/hau_doyoudo/
haudoyoudo.booksy.com/a/










